i nawet nie wiesz, kiedy zaczynasz żyć ich życiem: jego córką w szpitalu, pogrzebem
jej matki, wizytą psa u weterynarza, jej rozwodem, odwiedzinami ich dzieci, jego
operacją, jej popsutym samochodem (pożyczasz nawet
własny), nieskończonym remontem ich domu na przedmieściach - tymi wszystkimi
okruchami, które dostajesz
nie wiadomo dlaczego i co
właściwie z nimi zrobić. wieszasz więc
obrazy na ścianach i zbierasz w jedno miejsce
książki. nagle potrzebujesz nowego garnka, łóżka, szafy, wazonu
na kupowane spontanicznie na ulicy kwiaty. coraz szczelniej oplata cię
sieć ludzkich spraw, drobiazgów, powinności, coraz
trudniej jest pomyśleć, że twoje miejsce jest
gdzie indziej, nad oceanem pełnym turkusów i złota, w dzikości i w nieskończonym locie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz